camera-vintage-lens-old

W obiektywie Ludowika Gronowskiego.

Fotografia

16 Sty 2017   , ,

Genialne fotografie Ludwika Gronowskiego w Muzeum Architektury.

Lata 30. ubiegłego wieku. Absolwent pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciel algebry i rachunków w prestiżowym Liceum w Krzemieńcu rozpoczyna eksperymenty fotograficzne w profesjonalnej szkolnej pracowni fotograficznej. Z takimi sukcesami, że wkrótce ma swoją pierwszą wystawę. Ludwik Gronowski umiera w 1945 roku, z jego prac ocaleje jedynie 50, ale dziś mówi się o ich wyjątkowości. Obejrzymy je podczas wystawy w Muzeum Architektury.

Ta niewielka liczba prac (przede wszystkim pejzaży, ale i doskonałych portretów) jest związana z burzliwą biografią ich autora w dramatycznych czasach wojennych. Przed wojną Ludwik Gronowski pozostaje niezwykłym obserwatorem Krzemieńca, miasta, do którego przyjechał z Warszawy i w którym się rozkochał. A miłość była w pełni uzasadniona, bo miasto rozwijało się prężnie, zarówno dzięki szybownictwu, ale i dynamicznej rozbudowie, wreszcie przyjeżdżało tu wielu znakomitych ludzi kultury, w tym znakomici fotografowie, jak Jan Cybis, czy Jan Bułhak. W tej atmosferze można było pracować i się inspirować. Ryszard Horowitz, doskonały fotograf podkreśla, że zdjęcia Ludwika Gronowskiego tworzą niemalże bajeczną atmosferę okresu międzywojennego.Zarówno pejzaże, jak i wizerunki mieszkańców Krzemieńca cechuje wielka staranność wykonania i techniczna innowacyjność. „Wykonanie ich wymagało nie tylko umiejętności fotografowania w świetle naturalnym, ale i mistrzowskiego korzystania z lamp studyjnych” – podkreślał Ryszard Horowitz.

Dlaczego do dnia dzisiejszego przetrwało jedynie 50 fotografii Ludwika Gronowskiego? Winna była wojna i niemiecka okupacja (radziecką przeżył spokojnie), która zmusiła artystę do przeniesienia się z Krzemieńca na Kielecczyznę, gdzie zmarł w 1945 roku. Córka Wanda Gronowska-Szaniawska uratowała tyle dzieł ojca, ile mogła. Pięćdziesiąt z okresu 1930-1939 roku obejrzymy do marca w Muzeum Architektury.

, ,